Rodzinna sesja w domu z dwójką dzieci to dla mnie prawdziwa przygoda, za każdym razem inna. Nie przychodzę do Was po to, żeby stworzyć obrazek idealny, tylko po to, żeby złapać to, co w Was najprawdziwsze. Nie ustawiam Was pod ścianą ani nie mówię dzieciom, żeby patrzyły w obiektyw i się uśmiechały. Nie ma dla mnie znaczenia czy ktoś akurat ucieknie, schowa się pod kocem albo wybuchnie śmiechem w najmniej spodziewanym momencie. To właśnie te sytuacje są esencją rodzinnej sesji i to one tworzą zdjęcia, które mają w sobie życie. Nie musicie specjalnie przygotowywać domu ani martwić się o idealny porządek, bo dom to miejsce, w którym czuć Waszą energię, codzienność, autentyczność. Najpiękniejsze kadry powstają tam, gdzie jest swoboda i radość z bycia razem, a nie wymuszone pozowanie. Z doświadczenia wiem, że podczas takich sesji dużo się dzieje, jest trochę zamieszania, czasem ktoś nagle znika do kuchni, ktoś inny siada na podłodze albo przychodzi z ulubioną zabawką. I to jest w porządku, bo ja jestem tam, żeby podążać za Wami i dokumentować te małe, niepowtarzalne chwile. Nie oczekuję perfekcji, oczekuję Waszych prawdziwych emocji. To one sprawiają, że zdjęcia później nie są tylko ładnym obrazkiem, ale historią, do której chce się wracać.